Temat

Temat Wracając do tematu - to jak kiedyś rozmawiałem ze Shmatą, jak sobie radzilismy w sprawach no sercowych. Jakie on miał wtedy rozterki, problemy. Szczyt jego kłopotów było to, że nie mógł jechać z Pati i Cecylią do Koszalina na "małe piwo", u mnie zaś owymi problemami był brak dobrych ocen w szkole - standardowo aż w oczy bije. W tamtych czasach, tj. około dwa lata temu, najczęściej słyszalną muzyką w moim pokoju był - o zgrozo - hip-hop. Owal McDwa, Peja... Teraz co prawda nie omieszkam posłuchać sobie raz na jakiś czas któregoś z ich przebojów. Czasami brakuje mi takich chwil, które kiedyś uważałem za nader standardowe. Były to jedne z moich najlepszych chwil w życiu. Słuchanie utrapień Shmaty, doradzanie, pomaganie i wspólne przeżywanie jego problemów - to było to, co nigdy nie powróci, czego nigdy już nie zaznam. Łezka kręci się w oku, byliśmy wtedy tacy... nie wiem. Właściwie to ja byłem wtedy taki inny, niż dziś. Mój charakter, jaki miałem wtedy, w porównaniu z tym co mam teraz, był delikatnie mówiąc - inny. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że książki staną się dla mnie jednym z najbardziej ulubionych rzeczy na świecie - wtedy zrównałbym go z ziemią swoim śmiechem i arogancją.

Nastolatek o sobie .

 
rajstopy niemowlęce meble kuchenne warszawa